Dzielnica Śmieciarzy w Kairze. Miejsce, którego nie da się zapomnieć

W latach dziewięćdziesiątych przeczytaliśmy książkę „Syn śmieciarza” – autobiografię Kirka Douglasa.
Była to jedna z tych książek, które zostają w pamięci na długo. Opowiadała o chłopcu, który urodził się w bardzo biednej rodzinie żydowskich emigrantów z Rosji, a mimo to został jedną z największych gwiazd światowego kina.
Dla nas słowo śmieciarz oznaczało wtedy po prostu biedę. Trudne życie. Brak perspektyw.
Nigdy nie przypuszczaliśmy, że wiele lat później znajdziemy się w miejscu, w którym śmieci stanowią podstawę ogromnego biznesu.

Podczas naszej ostatniej podróży do Egiptu jechaliśmy do koptyjskich świątyń. Trasa prowadziła przez słynną Dzielnicę Śmieciarzy w Kairze.
I wtedy przeżyliśmy prawdziwy szok.
Trudno opisać pierwsze wrażenie.
Na ulicach piętrzą się worki ze śmieciami. W otwartych budynkach całe rodziny segregują plastik, papier, szkło i metal. Wszędzie unosi się charakterystyczny zapach odpadów. Brud wydaje się wszechobecny.
To jeden z tych widoków, od których człowiek chciałby odwrócić wzrok…
…ale jednocześnie nie potrafi.
Patrzy i próbuje zrozumieć.

Kair jest jednym z największych miast świata. Mieszka tu ponad dwadzieścia milionów ludzi, a każdego dnia powstają tysiące ton odpadów. Przez dziesięciolecia to właśnie mieszkańcy tej dzielnicy przejęli na siebie ogromną część pracy związanej z ich zbieraniem i segregacją. Społeczność znana jako Zabbaleen stworzyła system recyklingu, który do dziś uchodzi za jeden z najbardziej skutecznych na świecie. Szacuje się, że odzyskują nawet około 80% zebranych odpadów – znacznie więcej niż wiele nowoczesnych systemów komunalnych.
Większość mieszkańców tej dzielnicy stanowią koptyjscy chrześcijanie – religijna mniejszość w Egipcie. Od pokoleń żyją z pracy, której większość ludzi nigdy nie chciałaby wykonywać.

Najbardziej zaskoczyło nas jednak coś innego.
Tam obok siebie istnieją dwa światy.
Z jednej strony bieda, ciężka praca i ludzie mieszkający dosłownie pośród śmieci.
Z drugiej strony ogromne pieniądze, które daje handel surowcami wtórnymi i recykling. Przewodnik opowiadał nam, że część osób, które zbudowały ten biznes, dorobiła się naprawdę dużych majątków.
To niezwykły paradoks.
Jedni każdego dnia godzinami ręcznie sortują odpady.
Inni zarządzają całym przedsięwzięciem i prowadzą dobrze prosperujące firmy.

Przejechaliśmy przez Dzielnicę Śmieciarzy tylko raz.
Nie robiliśmy tam zdjęć z bliska.
Nie wysiadaliśmy z busu.
A jednak właśnie to miejsce zapadło nam w pamięć bardziej niż niejeden pałac czy muzeum.
Bo czasami podróże pokazują nie tylko piękne zabytki i egzotyczne krajobrazy.
Pokazują również świat, którego na co dzień nie chcemy dostrzegać.
I właśnie dlatego warto podróżować.
Nie po to, żeby wszystko oceniać.
Ale żeby lepiej rozumieć ludzi i świat.
Krysia i Marek
