
O prawie przyciągania trochę inaczej
– Myśl pozytywnie, a wszystko będzie dobrze.
No… gdyby to było takie proste, wystarczyłoby usiąść w fotelu, zamknąć oczy i pomyśleć:
„Chcę milion złotych.”
Potem należałoby już tylko czekać, aż zadzwoni listonosz. 😂
Nie zadzwoni.
I chyba właśnie dlatego wokół prawa przyciągania narosło tyle nieporozumień.
My zetknęliśmy się z tym tematem wiele lat temu. Była Metoda Silvy, praca z podświadomością, wizualizacja, książki o rozwoju osobistym. Jedne rzeczy przyjmowaliśmy od razu, do innych podchodziliśmy ostrożniej.
Ale jedna myśl została z nami na długo:
to, na czym skupiamy uwagę, naprawdę ma znaczenie.
Nie dlatego, że każda myśl jest zamówieniem wysyłanym do Wszechświata.
Ale dlatego, że myśl zmienia nasze nastawienie. Nastawienie wpływa na to, co zauważamy. To wpływa na nasze decyzje. A decyzje — na to, co robimy ze swoim życiem.
I tutaj zaczyna się robić naprawdę ciekawie.
To samo życie, a jednak trochę inne
Wyobraźmy sobie dwie osoby.
Obie wstają rano. Za oknem pada deszcz.
Pierwsza myśli:
„No pięknie. Znowu leje. Beznadziejny dzień.”
Druga:
„Pada. Trudno. Wezmę parasol.”
Deszcz jest ten sam.
Pogoda się nie zmieniła. Świat również nie.
A jednak dla tych dwóch osób dzień już zaczął się trochę inaczej.
Pierwsza może zacząć zauważać wszystko, co potwierdzi jej poranne nastawienie. Korek. Rozlana herbata. Niemiły człowiek w sklepie. Telefon, który zadzwonił nie wtedy, kiedy trzeba.
I wieczorem może powiedzieć:
„Wiedziałem od rana, że to będzie fatalny dzień.”
Druga osoba również stała w korku. Też mogła rozlać herbatę. I spotkać tego samego niemiłego człowieka.
Tylko być może nie nadała tym zdarzeniom aż takiego znaczenia.
Czy przyciągnęli różne rzeczy?
A może po prostu zwrócili uwagę na coś innego?
Na czym skupiasz uwagę, to rośnie
To zdanie bardzo nam się podoba.
Bo nie trzeba tutaj nawet rozstrzygać, czy Wszechświat rzeczywiście słucha naszych zamówień. 😊
Wystarczy popatrzeć na codzienne życie.
Kiedy zaczynamy interesować się jakimś tematem, nagle widzimy go wszędzie.
Kupujesz określony model samochodu i po kilku dniach odkrywasz, że pół miasta jeździ takim samym.
Czy te samochody pojawiły się nagle?
Nie.
One były tam wcześniej. Po prostu zacząłeś je zauważać.
Podobnie może być z możliwościami, ludźmi i rozwiązaniami.
Jeżeli ciągle powtarzamy:
„Nie da się.”
— prawdopodobnie nie będziemy zbyt uważnie szukać sposobu, żeby się dało.
Jeżeli natomiast pomyślimy:
„Nie wiem jeszcze jak, ale zobaczmy, czy można coś z tym zrobić”
— zaczynamy zadawać pytania, rozmawiać z ludźmi, szukać informacji, próbować.
I czasami pojawia się rozwiązanie.
Przypadek?
Prawo przyciągania?
A może jedno i drugie działa trochę inaczej, niż nam się wydaje?
Nie wiemy.
Ale wiemy, że gdybyśmy nie zaczęli szukać, prawdopodobnie niczego byśmy nie znaleźli.
A gdzie w tym wszystkim jest działanie?
To dla nas bardzo ważne.
Bo prawo przyciągania bywa czasami przedstawiane mniej więcej tak:
pomyśl → uwierz → czekaj → otrzymasz.
My dodalibyśmy jeszcze jedno słowo.
Zrób.
Możesz codziennie wyobrażać sobie piękny ogród.
Możesz widzieć w myślach pomidory, ogórki, kwiaty i piękną zieloną trawę.
Ale jeśli nie wyjdziesz z domu, nie przygotujesz ziemi, niczego nie posadzisz i nie podlejesz…
to istnieje spore prawdopodobieństwo, że jedynym miejscem, w którym będziesz mieć piękny ogród, pozostanie Twoja wyobraźnia. 😂
Myśl może być początkiem.
Może zmienić nastawienie.
Może sprawić, że dostrzeżemy możliwość.
Ale później trzeba zrobić pierwszy krok.
A potem następny.
Właśnie ten związek myśli, emocji i działania podkreślaliśmy również w Autostradzie ku zdrowiu.

A co z wdzięcznością?
To kolejna rzecz, która została z nami na lata.
Wdzięczność czasem brzmi bardzo górnolotnie.
A przecież może być czymś niezwykle prostym.
Dobra herbata rano.
Słońce za oknem.
Rozmowa z kimś bliskim.
Ogród.
Zdrowie.
Podróż, na którą długo czekaliśmy.
Albo po prostu zwyczajny spokojny dzień, w którym nic szczególnego się nie wydarzyło.
Można powiedzieć:
„I co z tego? Przecież od tego moje problemy nie znikną.”
Nie znikną.
Wdzięczność nie sprawi, że nagle nie będziemy mieli rachunków, kłopotów czy trudnych sytuacji.
Ale może sprawić, że oprócz problemów zaczniemy zauważać również to, co jest dobre.
A to potrafi bardzo zmienić perspektywę.
„Przypadki”, które przychodzą w odpowiednim momencie
To chyba najbardziej tajemnicza część całej historii.
Nam również zdarzało się wiele razy, że pojawiał się człowiek, rozmowa, informacja albo pomysł dokładnie wtedy, kiedy były potrzebne.
I człowiek myśli:
„Jakie były szanse, że akurat teraz to się wydarzy?”
Można powiedzieć:
przypadek.
Ktoś inny powie:
prawo przyciągania.
Jeszcze ktoś:
byłeś nastawiony na szukanie rozwiązania, więc po prostu je zauważyłeś.
A my?
Chyba nie potrzebujemy już wszystkiego nazywać.
Ważniejsze jest dla nas to, żeby pozostać otwartym.
Bo czasami rozwiązanie naprawdę przychodzi z miejsca, z którego zupełnie się go nie spodziewaliśmy.
Tylko trzeba jeszcze je zauważyć.
Kiedyś porównaliśmy takie sytuacje do łódek, które od czasu do czasu podpływają do naszego brzegu. Nie wiemy, kto je wysłał ani dlaczego pojawiły się właśnie teraz. Ale żeby do którejś wsiąść, najpierw trzeba ją zauważyć.
Ale jest też druga strona
I tutaj chcemy powiedzieć coś bardzo wyraźnie.
Nie podoba nam się takie rozumienie prawa przyciągania, według którego każde nieszczęście człowiek sam sobie „przyciągnął”.
Ktoś zachorował? Źle myślał.
Spotkało go nieszczęście? Miał niewłaściwe wibracje.
Nie.
Życie jest znacznie bardziej skomplikowane.
Nie mamy wpływu na wszystko, co nam się przydarza. Nie każdą chorobę, stratę, wypadek czy zachowanie drugiego człowieka można wyjaśnić naszym nastawieniem.
Mamy natomiast pewien wpływ na to, co zrobimy z tym, co się wydarzyło.
I dla nas to rozróżnienie jest bardzo ważne.
Czy więc prawo przyciągania działa?
Nie będziemy nikogo przekonywać.
Można wierzyć, że nasze myśli i emocje w jakiś sposób przyciągają określone zdarzenia.
Można uważać, że działa tu przede wszystkim psychologia: uwaga, nastawienie, decyzje i zachowanie.
Można też powiedzieć:
„Nie wiem.”
Nam ta ostatnia odpowiedź wcale nie przeszkadza. 😊
Bo niezależnie od wyjaśnienia zostaje coś bardzo praktycznego:
warto uważać, czym codziennie karmimy własną głowę.
Jeżeli od rana do wieczora powtarzamy sobie, że nic się nie uda, ludzie są źli, świat jest beznadziejny, a my niczego nie potrafimy — trudno oczekiwać, że będziemy z ciekawością wypatrywać nowych możliwości.
Jeżeli natomiast pozostawimy sobie trochę miejsca na:
„Spróbuję.”
„Zobaczymy.”
„Uda się.”
„Co mogę zrobić?”
— już coś się zmienia.
Przede wszystkim my sami.
To również jest część zdrowego życia
Kiedy pisaliśmy Autostradę ku zdrowiu, coraz bardziej docierało do nas, że zdrowego życia nie da się zamknąć wyłącznie w jedzeniu, ruchu czy suplementacji.
Dlatego pojawiły się tam również tematy związane z umysłem, podświadomością, Metodą Silvy, wizualizacją czy właśnie prawem przyciągania.
Bo to, co dzieje się w naszej głowie, towarzyszy nam przez cały dzień.
Od pierwszej myśli rano do ostatniej przed zaśnięciem.
Nie chodzi o to, żeby przez cały czas chodzić uśmiechniętym i powtarzać:
„Jest cudownie, jest cudownie, jest cudownie…”
zwłaszcza kiedy akurat wcale cudownie nie jest. 😂
Chodzi raczej o to, żeby od czasu do czasu złapać się na własnych myślach i zapytać:
Czy to, o czym teraz myślę, pomaga mi zrobić krok do przodu, czy zatrzymuje mnie w miejscu?
I może właśnie w tym jest najciekawsza część całego prawa przyciągania.
Nie w czekaniu, aż świat spełni nasze życzenia.
Ale w zauważeniu, że sposób, w jaki patrzymy na świat, może zmieniać sposób, w jaki przez ten świat idziemy.
A wtedy czasami zaczynają dziać się rzeczy, których wcześniej nawet nie zauważaliśmy.
Przypadek?
Prawo przyciągania?
A może po prostu życie? 😊
Krysia i Marek
