Ulun Danu Beratan – świątynia, jezioro i odrobina magii Bali

Bali kojarzy się przede wszystkim z palmami, plażami, ciepłym oceanem i tropikalnym słońcem. Ale ta niezwykła wyspa ma również zupełnie inne oblicze.
Wystarczy wybrać się w góry, aby znaleźć się w świecie zielonych zboczy, jezior, kwitnących ogrodów i świątyń, które wyglądają, jakby wyrastały wprost z wody.
Jednym z takich miejsc jest Ulun Danu Beratan.
I powiem Wam jedno. Nawet gdybyśmy mieli przyjechać na Bali tylko po to, żeby zobaczyć to miejsce, chyba nie żałowalibyśmy tej podróży.
Świątynia nad jeziorem

Ulun Danu Beratan znajduje się nad jeziorem Bratan, na wysokości około 1200 metrów nad poziomem morza, w górzystej części Bali.
Samo jezioro ma niezwykłe pochodzenie. Leży w obrębie dawnej kaldery wulkanicznej, otoczonej zielonymi górami. To właśnie wulkaniczna przeszłość wyspy stworzyła ten piękny krajobraz.
Nad wodą wznoszą się charakterystyczne balijskie budowle z wielopoziomowymi dachami. Wyglądają trochę jak pagody, choć w rzeczywistości są to tradycyjne wieże świątynne, nazywane meru.
Świątynia powstała w XVII wieku i jest poświęcona między innymi bogini Dewi Danu, związanej z wodą, jeziorami i życiodajną siłą natury.
Dla Balijczyków woda ma szczególne znaczenie. Nie tylko daje życie, ale jest również elementem religijnych obrzędów i oczyszczenia.
I kiedy patrzy się na tę świątynię, otoczoną wodą i górami, łatwo zrozumieć, dlaczego właśnie tutaj powstało miejsce kultu.
Spokój, który naprawdę się czuje

Są miejsca, które zachwycają rozmachem. Są takie, które zadziwiają historią. I są również takie, w których po prostu dobrze się przebywa.
Ulun Danu Beratan należy do tej ostatniej kategorii.
Trudno to dokładnie opisać, ale jest tam jakiś szczególny spokój.
Można spacerować, oglądać świątynię z różnych stron, podziwiać jezioro i góry. Nigdzie nie trzeba się spieszyć.
Oczywiście są turyści, są aparaty fotograficzne, są miejsca przygotowane specjalnie do robienia zdjęć. Ale mimo tego wszystkiego ma się wrażenie, że otaczająca przyroda narzuca własne, spokojniejsze tempo.
A nad całym tym krajobrazem dominują charakterystyczne dachy świątyni, przypominające, że nie jesteśmy tylko w pięknym parku, ale również w miejscu świętym.
Krysia w swoim żywiole

Nie mogło być inaczej. Gdzie piękne rośliny, tam Krysia! 😊
A przy Ulun Danu Beratan roślin naprawdę nie brakuje.
Kolorowe rabaty, kwitnące krzewy, starannie utrzymane trawniki, niezwykłe drzewa i paprocie. Wszystko pięknie komponuje się z jeziorem i górami.
Krysia była zachwycona.
Ja oczywiście również podziwiałem te widoki, chociaż moje zainteresowanie ogrodnictwem ma, jak wiadomo, nieco krótszą historię. 😂
Spacerowaliśmy alejkami, zatrzymywaliśmy się przy kolejnych roślinach i robiliśmy zdjęcia.
Dużo zdjęć.
Bardzo dużo zdjęć.
I teraz mam problem, bo kiedy wybieram fotografie do tego artykułu, właściwie żadnej nie chciałbym odrzucić.
Trochę powagi, trochę zabawy

Co ciekawe, teren wokół świątyni nie jest wyłącznie miejscem religijnym.
Znajduje się tam również rozległy park pełen atrakcji przygotowanych dla odwiedzających.
Są ozdobne bramy, fantazyjne dekoracje, figury zwierząt, a nawet wielkie łabędzie tworzące serce, w którym można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.
Nie zabrakło więc i naszych fotografii.
Krysia zaprzyjaźniła się z jeleniem, później ze słoniem, a my oboje pozowaliśmy między łabędziami.
Była też okazja, żeby usiąść na ozdobnych tronach w towarzystwie niezwykłych balijskich postaci.
Trochę turystycznej zabawy? Oczywiście.
Ale przecież podróże nie muszą być wyłącznie poważnym poznawaniem historii i zabytków.
Czasami trzeba po prostu dobrze się bawić.
Miejsce, które zostaje w pamięci

Kiedy wspominam naszą podróż po Bali, przed oczami pojawia się wiele pięknych obrazów.
Świątynie, pola ryżowe, wulkany, ocean, tradycyjne wioski i codzienne życie mieszkańców wyspy.
Ale Ulun Danu Beratan zajmuje wśród tych wspomnień szczególne miejsce.
Może dlatego, że jest tu wszystko, co tak bardzo urzeka na Bali.
Niezwykła przyroda, piękna architektura, religia obecna w codziennym życiu i ten trudny do opisania spokój.
A do tego odrobina zabawy i mnóstwo kolorów.
Jeżeli kiedyś wybierzecie się na Bali, koniecznie odwiedźcie Ulun Danu Beratan.
My zapamiętamy to miejsce na długo.
I chyba właśnie o to chodzi w podróżowaniu. Nie tylko o zobaczenie kolejnego zabytku, ale o znalezienie takich miejsc, do których później wraca się we wspomnieniach.
Nawet jeśli dzieli nas od nich kilkanaście tysięcy kilometrów. 🌴

Marek
